sobota, 11 kwietnia 2015

Capitulo 6

~.~


*Ten sam dzień*


Leon

Nie wiedziałem co odpowiedzieć, na Ludmili pytanie, ale ona tak się na mnie patrzyła, a ja przesyłałem uśmiech. Jeszcze nigdy mi się nie zdarzyło, tak, że nic nie odpowiedziałem dziewczynie W końcu wykrztusiłem z siebie.

-A po co takie pytanie? No ko ko kocham Cię- odpowiedziałem na wcześniejsze pytanie.
-Aha ja się tak pytam koteczku, idziemy do szkoły ?- zaproponowała Ludmila z normalnym.
-No dobrze- powiedziałem.

Gdy wracaliśmy, Ludmila się na mnie patrzyła, ja tak serio to nie wiem czy ją kocham, ja do tej szkoły się zapisałem, żeby zniszczyć Germana, a nie uganiać się za jakąś dziewuchą.


Gdy dotarliśmy, to ja z siebie coś wypowiedziałem z bardzo wielkim trudem, bo tak na dziś miałem dość Ludmili.
 
-Ludmi, ja idę do swojego, pokoju źle się czuję- udawałem, że się źle czuję i głos zmieniłem
-A to idź się połóż, ja jadę dziś do swoich rodziców- odpowiedziała z uśmiechem.

Na pożegnanie przytuliłem ją, a raczej to ona mnie. Jakoś to uczucie wygasło co było
pomiędzy mną a ją. Postanowiłem iść do pokoju, w drodze zawsze musiała jakaś foczka stać, akurat teraz była to Violetta. Patrzyła na mnie złym wzrokiem. Ale nie za bardzo się tym przejmowałem. Gdy dotarłem do pokoju, zacząłem rozmawiać z chłopakami.

- I Leoś jak ta twoja  foczka Ludmila?- zapytał Maxi.
 -Ja Cię nie rozumiem stary, w jednym dniu chwalisz się, że go kochasz a w drugim dniu już jej nie kochasz- tłumaczył Federico.
-Ale gdy ona się pytała czy chę być jej chłopakiem, to nie wiedziałem, że ona będzie decydować co mam jeść co mam pić w co mam się ubrać- wytłumaczyłem się z uśmiechem na twarzy.
-To ja się biorę stary za tą foczkę Ludmilę ona jest taka atrakcyjna!.- krzyknął Federo.
-No spoko- powiedziałem Federico.

Nic nie mam przeciwko temu, że Fede chce poderwać LudmilęMoże to jak Fede poderwie ją, to nie będzie ją to bolało jakbym z nią zerwał.

~.~ 

Violetta

Od wczoraj zaprzyjaźniłam się z taką Francescą, jest fajna. Ludmila ciągle swój czas poświęca na Leona. Troszkę mi przykro, że woli Leona ode mnie.  Dziś się umówiłam z Fran w parku, mamy porozmawiać. Ale z każdym dniem myślę o niczym innym jak Leon. No ja mu nie powiem, że go kocham czy coś w tym stylu., ale to on powinien to zrobić. Z resztą to ona ma Ludmilę i ją kocha, nie chcę tego związku in zeps.
 
Za 30 minut mam spotkanie z Fran. Francesca jest nieśmiałą dziewczyną, ma mamę która ciągle ma do niej jakieś pretensje. Mam dla niej dobrą wiadomość mój tatuś zadzwonił do dyrekcji szkoły i Fran będzie ze mną miała pokój, bardzo się cieszę, ale ona jeszcze o tym nie wie. Napisałam jej SMSa w którym miejscu  dokładnie mamy się spotkać. Bo w parku jest bardzo dużo alejek.
Postanowiłam już wyjść, gdy zamknęłam  drzwi od pomieszczenia zobaczyłam Leona,
głowę spuściłam w dół, ale z siebie wykrztusiłam.

-Hej, widziałeś Ludmilę?- zapytałam go.
-Heej. Nie pojechała do rodziców- odpowiedział.
Miał takie śliczne oczy, i tak bosko mówił.
-Ahaa- odpowiedziałam, patrząc się na Leona.

***

Cześć. <3 Co u  was słychać? No więc oto jest 6 rozdział. Mam nadzieję, że się wam podobał ;*
 

 To papateczki *_*

 

   
   

niedziela, 5 kwietnia 2015

Capitulo 5

~.~
Violetta

 Dziś był głupi dzień, bo to dzień spędzony z wieśniakiem, nie wiem co Ludka w nim widzi. Czy o nw ogóle jest przystojny?- zadawałam sobie pytania.  Raczej to dobrze, że Ludmila jest szczęśliwa, tylko ja nie jestem za tym, żeby była z Leonem. Ale nie mogę jej tego powiedzieć, bo może się obrazić. Przez to, że Ludmila ma chłopaka nie mogłam usnąć, tylko jedno mnie dziwiło, gdy tą Ludmilę przytulał to się na mnie patrzył. Ależ wiem dlaczego, no ja jestem atrakcyjna a on mi tego zazdrości. Ale i tak nie wiem dlaczego się na mnie gapił, może się we mnie zakochał, ale gdy zrani moją przyjaciółkę to go zadźgam nożem (XDE). 

W końcu usnęłam...

***

Następnego dnia ktoś mnie wołał, ale ja to zignorowałam, bo myślałam, że to jest sen. Ale znów usłyszałam jak ktoś do ucha mi krzyczy. Gwałtownie otworzyłam oczy.  Po zbudzeniu zobaczyłam koszmar mojego życia, ciocię Jade. Była ubrana w sukienkę, nie za bardzo dobrze się umalowała, i miała wory pod oczami. Ale ona jest dziwna, gdy otworzyłam oczy postanowiłam je jeszcze raz zamknąć. Ale ona mnie ciągle szturchała.

-Ej no wstawaj, a całego dnia nie mam, jestem twoją ciocią Jade- powiedziała, miała podobny głosy do wiedźmy.
-To ty serio jesteś moją rodziną?- zapytałam poważnie.
-No tak, ja tylko sprawdzam, czy żyjesz, bo o to mnie twój ojciec prosił. Już idę, bo mój chłopak na mnie czeka. Pa!- powiedziała szybko i niewyraźnie, tylko usłyszałam "Pa.!"
 

Poszłam się ogarnąć,  zrobić makijaż, i się stosownie ubrać, nie miałam na dziś planów. Gdy się ubrałam to myślałam, że Ludmi jest w naszym pokoju, lecz jednak myliłam się, nie było jej w pokoju, chyba całą noc spędziła u Leona. Przez niego nie mam przyjaciółki. Jestem na tym głupim świecie sama.
Nienawidzę Leona, wszystko jest przez jego związek z Lu.

Dziś nie było lekcji więc poszłam poćwiczyć , bo dziś rano poszłam się zważyć, przytyłam gram. Więc po śniadaniu poszłam szybko poćwiczyć.  No powiem, że przez ostatnie dni przytyłam, jak ja nie lubię być gruba. Dużo osób z te szkoły ma nadwagę, a ja nie chcę tak jak oni, być grubym. Bo jutro, nie za bardzo bym miała czas na ćwiczenia, ponieważ są jutro lekcje.

~.~

Leon

W moim pokoju dziś nocowała Ludmila. Gdy się obudziłem to poczułem jak wtula się w moje ciało. Przyznam, że czułem się dobrze. Ona o mnie dba, wybiera mi w co mam się ubrać, troszkę mnie to wkurzało. No ale i tak jest kochana. W końcu się obudziła, miała taką dziwną minę, ale gdy do nie się uśmiechnąłem to ona mi odwzajemniła uśmiech.
 
-Jak się spało króliczku?- zapytała tym swoim słodkim głosem.
-Dobrze, ja już idę się przebrać- powiedziałem.
-Okeey.!- odpowiedziała.

Gdy wchodziłem do łazienki, to zobaczyłem jak Ludmila wchodzi na swój telefon.
Ale zignorowałem to, po wyjściu z toalety, usłyszałem jak ktoś się zbliża d drzwi pokoju, to był ten pan co sprawdza czy dziewczyny nie śpią u chłopaków, szybko Ludmilę zakryłem kudrą,c i na nią się położyłem.

-Dzień dobry Leon- powiedział pan.
-Dzień...Dzień dobry- odpowiedziałem.
-Czy coś się stało?- zapytał.
-Nie nic, się nie stało- powiedzaiłem.
-Ale to dobrze, no to do widzenia.!

Uff ale się przestraszyłem, Ludmila wyszła miała szopę na włosach, i szybko poszła do łazienki, gdy wychodziła, miała skwaszoną minę, chyba była na mnie zła . 


Długo na nią czekałem. W chwili czekania myślałem o Violetcie, chciałem wiedzieć co ona robi, co mówi i w ogóle. Tę myśl przerwała Ludmila.
-Kotku idziemy na śniadanie?- zapytała.
-Ja nie jestem głodny- odpowiedziałem.
-A w sumie to ja też, to chodźmy na spacer- zaproponowała.
-Okey, to świetny pomysł.

I tak wyszliśmy z pokoju, po drodze spotkaliśmy Violettę, Ludmila kazała mi odejść i czekać na nią.

~.~

Ludmila 

Poprosiłam Leona aby czekał  na mnie na zewnątrz, a w tym czasie poszłam coś powiedzieć Vils.
-Violu, przepraszam Cię, że mało czasu z tobą spędzam, ale mam chłopaka i takie tam sprawy- tłumaczyłam.
 -Nie nic się nie stało, wiem, że masz chłopaka. Tylko musi być to on?- zapytała Viola.
-Tak musi, ja się w nim zakochałam, ja już idę kochana. Pa- wytłumaczyłam i się z nią pożegnałam.

Nie wiem co Viola che od niego, Leon jest jaki jest, ale to chyba nie jej sprawa. W drodze do Leona właśnie o tym myślałam. Chyba Viola jest zazdrosna, że z nią tyle czasu nie spędzam, no ale chłopaka trzeba rozpieszczać. W końcu dotarłam do Leona.

-He kotku, idziemy do parku?- zaproponował.
-Z wielką chęcią- zgodziłam się.

Chodziliśmy, ale Leon przez całą drogę nic nie mówił. Zdziwiło mnie to. bo zawsze coś gada.
W końcu usiedliśmy na ławce. 
Nagle Leon się odezwał. Ucieszyłam się, że wreszcie coś powiedział.
- O czym tak z Violką rozmawiałaś ?- zapytał Leon.
-A o takich babskie sprawy misiu- powiedziałam.
-Ahaam- westchnął.


Na ławce wtuliłam się do Leona, i rozmyślałam, że jesteśmy bardzo dobrą parą. Myślałam o naszej przyszłości. 
Tylko jakiś Leon jest dziki, w pewnej chwili zaczął wiać wiatr, Leonowi grzywka się dziwnie ułożyła a ja postanowiłam ja mu poprawić no bo przecież jesteśmy parą.
-Ejj, co ty robisz?- zapytał gwałtownie.
-No co grzywka Ci się źle ułożyła, nie pozwolę, żeby mój chłopak wyglądał jak czupiradło- wytłumaczyłam mu.
-No dobrze, ale więcej tak nie rób- powiedział, ze skwaszoną miną.
-Ale wiesz co najlepiej było by Ci gdybyś z tą grzywką do fryzjera poszedł- zaproponowałam mu.
-Nie, Ludmi, to moja grzywka i pozwól mi robić z nią co mi się podoba- powiedział, z nerwami Leon.
-Okeey, jak uważasz-odpowiedziałam mu.

Starałam się zmienić minę na taką smutna ale mi się to nie udawało. Bo chciałam, żeby Leon zauważył, że jestem smutna. Ale on tego nie zauważył.

- Leon!- krzyknęłam do niego.
-Co?- krzyknął.
-Czy ty mnie w ogóle kochasz??- zapytałam.
-. . .

***

Cześć.! Podobał się rozdział? Ja chyba nie umiem pisać. 
Nie wiem, czy wam się podoba. Ale czekam na wasze opinie :)

Papa.!




czwartek, 2 kwietnia 2015

Capitulo 4

~.~

Violetta


Nie  mogłam przestać myśleć na temat tego całego Leona.
Ale po co ja się tak o niego martwię jak Ludmila się w nim zakochałam. Nie mogłabym być z nim, bo bym zraniła Luśkę.

-Vils idziesz ze mną?- zapytała uśmiechnięta Ludmila.
-A gdzie?- na zapytanie, zapytałam.
-No poderwać Leona- odpowiedziała mi na pytanie.
- Lu jestem zmęczona, i to bardzo. Idź sama okey?- powiedziałam smutnym głosem.
-No dobrze, to ja idę.Pa.!- pożegnała się.
-Pa!-odpowiedziałam.

Tak na prawdę to ja nie byłam zmęczona, tylko Ludmila będzie mieć chłopaka a ja? Ja zostanę starą panną. Położyłam się, i myślałam, nie mogłam się wściekać, bo by mi zmarszczki wyszły. Chciałabym zobaczyć mamę, jej uśmiech.  Nagle, ktoś zakukał w drzwi.
-Proszę.!- krzyknęłam aby ten ktoś weszedł.
W drzwiach ujrzałam tatę, dawno go widziałam.

-Cześć.!- krzyknął ojciec.
 Skoczyłam z łóżka, i pobiegłam do ojca, mocno go przytuliłam, bardzo za nim tęskniłam. 

-Co się stało, że przyjechałeś do mnie?- zapytałam.
-A coś miało się stać, po prostu Cię kocham- odpowiedział opiekuńczym głosem.
-Ahaa, bo dawno Cię u mnie nie było, ja Ciebie też kocham- powiedziałam.
-Mam do Ciebie ważną sprawę?- zapytał poważnym głosem.
-No co się stało tatulku?-na pytanie zapytałam.
-Wyjeżdżam, do Włoch do pracy na nie wiem ile- powiedział a w oczach miał łzy.
-Co?! Tato, ale nie możesz tu pracować?- powiedziałam smutna.
-Nie mogę, bo dostałem kontrakt na nie wiadomo ile, ty zostajesz w tym kraju- odpowiedział.
-Ale kto będzie mnie odwiedzał ?- zapytałam.
-Będzie Cię odwiedzał Ramallo i Ciocia Priscilla- powiedział z uśmiechem na twarzy.
-Ale ja tylko Ramalla znam a tej całej cioci to ja nie znam- powiedziałam z buntem.
-No to poznasz ciocię, ja juz kochanie muszę kończyć. Pa.!- pożegnał się i mnie przytulił.
-No pa- powiedziałam z łzami w oczach.

Po wyjściu ojca poszłam się ogarnąć. Może szybko wróci, kto tam to wie.

~.~
Leon

Dziś, się dobrze wyspałem, potem poszedłem na siłownię, gdy wróciłem po siłowni, zmęczony położyłem się na łóżku, i myślałem o tym, wiem, że ojciec tej Violi jedzie i mi kazał się ją opiekować, ale ja od niedawna spotykam się z bardzo fajną dziewczyną Ludmilą. No i wtedy będzie zazdrosna i w ogóle. W trakcie myśli ktoś zapukał do pokoju.
-No włazić!- krzyknąłem.
 Nagle ku moim oczom ukazała się Ludmia, była tak pięknie ubrana, i przesłała mi uśmiech.  
-Coś się stało?- zapytałem.
-Nie nic- usiadła obok mnie.
-Mam do Ciebie prośbę- powiedziała.
-No jaką ?- zapytałem.
-Czy chesz być moim chłopakiem?- zapytałam.

No i właśnie w tej chwili nie wiedziałem co odpowiedzieć. Ale czy ja w ogóle ją kocham? Raczej tak- pytałem sam siebie, a Ludmila się patrzyła, żeby nie była smutna posłałem jej uśmiech i odpowiedziałem.

-No ja chyba powinienem się pytać, ale chcę być twoim chłopakiem- odpowiedziałem i ją pocałowałem.

Żeby nie marnować czasu poszliśmy na spacer, ale Ludka się uparła że ma nyć z nami Violka, tym chyba lepiej, bo mam ją obserwować.

Nie mogliśmy daleko pójść, ale gdzieś mogliśmy, poszliśmy nad basen.

~.~ 

No to koniec  tego rozdziału. Mamy Leomilę. Cieszycie się ? 
Piszcie w komach czy wam się rozdział podobał.

Papateczki misie <3 ♥

poniedziałek, 23 marca 2015

Capitulo 3

~.~

Violetta 

Obudziłam się o 7, wstałam i wzięłam lusterko, spojrzałam na moja śliczną twarz.
Nie miałam żadnych wyprysków, i się cieszyłam. Podeszłam do łóżka Ludmi.
-No ej wstawaj.! Będziesz miała wypryski!- krzyknęłam do niej.
-Serio.!- gwałtownie wstała z łóżka i poszła do toalety. Chyba się przestraszyła.

Ja poszłam do innej łazienki  bo wiem ile Ludmila siedzi w toalecie, w pomieszczeniu ubrałam się w taki niekolorystyczny mundurek i zaczęłam robić makijaż.
Oczy podkreśliłam czarną kredką, usta pomalowałam czerwoną pomadką, a na całą twarz nałożyłam puder. Efekt był piękny.

 Wyszłam z łazienki i czekałam, kiedy wyjdzie moja współlokatorka. 
-Lu kiedy wyjdziesz?- zapytałam głośno.
-No już wychodzę!- krzyknęła.
Długo czekałam na nią już mnie nogi bolały.

W końcu wyszła, razem poszłyśmy na śniadanie. Na stołówce było dużo ludzi, ja zamówiłam płatki z mlekiem, a Lu zamówiła rogala z czekoladą i kawę. 
Śniadanie było przepyszne.

Gdy siedziałam przy stoliku z Ludmilą zobaczyłam tego całego Leona.  Patrzyłam się przez chwilę na niego, ale gdy on chyba zauważył, że ja się na niego gapie, spuściłam głowę w dół.
-Vilu, co się stało?- zapytała Ludmila.
-Aaa nic- odpowiedziałam.
I w pewnej chili zadzwonił dzwonek. Nie chciało mi się  siedzieć na informatyce z starą babą.

W sali od informatyki zajęłam miejsce, a na przeciwko mnie siedział Leon. Miał taki piękny uśmiech, byłam zadowolona. Tę chwilę szczęścia przerwała mi pani. 

Przez wszystkie godziny myślałam o nim to było wyjątkowe uczucie.

~.~ 

Leon

Przez te wszystkie godziny, widziałem jak ta cała Violetta się na mnie patrzy. Nigdy nikt tak się na mnie nie patrzył. Po lekcjach, poszedłem do pokoju, a tam zastałem ojca Violki. Wiem kto to jest, to ten człowiek przez którego mój tata popełnił samobójstwo.

-Słucham, w czymś mogę pomóc?- zapytałem.
-Przyjechałem tu po to aby Cię o coś prosić?- zapytał  poważnym głosem.
-Coś trzeba zrobić, czy co?- zapytałem.
-znałem twojego tatę, był bardzo dobrym człowiekiem, proszę Cię o to czy mógłbyś się zaopiekować moją córką Violettą? Chodzi mi o to abyś był dla niej taki jak brat. Czy zrobiłbyś to?- Dał mi taką propozycję.

Nie wiedziałem co odpowiedzieć, tym karaluchem mam się opiekować. Przemyślałem to w 5 minut, ale nie wiem czy dobrze zrobiłem.

-Tak mogę się ją opiekować- zgodziłem się i przesłałem mu sztuczny uśmiech.
-Na prawdę? No dziękuję, jesteś takim samym dobrym człowiekiem jak twój ojciec. Tylko opiekuj się ją, i nie mów że ja ci kazałem się ją opiekować. Dobrze?- Uśmiechnął się i mi podziękował.
-Tak, zrobię co pan zechce- odpowiedziałem.
-Jeszcze raz dziękuję, do widzenia.!- pożegnał się ojciec Violki, i przesłał mi uśmiech.
-Do wiedzenia.!-krzyknąłem i położyłem się na łóżku.

Nie wiem czy dobrze zrobiłem, że się zgodziłem na tą propozycję tego Germana, ale czym lepiej poznam go to łatwiej się na nim zemszczę.

~.~

Violetta

Dlaczego ja tak o nim myślę. Nie powinnam myśleć o takim wieśniaku. Co on może o mnie myśleć, cały dzień ciągle się na niego gapiłam.

-Vils dziś, zauważyłam takiego fajnego faceta, ma taką śliczną mordkę- powiedziała z uśmiechem na twarzy.
-OoO super cieszę się, jak ma na imię ?- zapytałam i odwzajemniłam jej uśmiech.
-Ma takie też słodkie imię Leon- odpowiedziała.
-Co.! Z tym wieśniakiem?-zapytałam ze złością.
-Taak, nie mów tak o moim króliczku- odpowiedziała.
...
Ciąg dalszy nastąpi...

***

Heej.! Podobał się rozdział jest troszkę długi, ale myślę, że przeczytacie ;3 Dawno mnie nie było, i bardzo długo pisałam ten rozdział. Ale wreszcie mi się udało.

Chcecie 4  capitulo (Rozdział)?

niedziela, 11 stycznia 2015

Capitulo 2

~.~
Leon
Zacząłem się pakować do szkoły, nie wiedziałem, co mnie tam czeka, może spotkam jakąś dziewczynę i się zakocham. Wczoraj się dowiedziałem, że German mieszka w BA, a ja tam mam szkołę. I w tym liceum, zemszczę się na nim. Moja mama o niczym nie wie. Myśli, że ja jadę do BA studiować, nie mogę jej powiedzieć, że chcę go dorwać.
W trakcie pakowania weszła do mnie siostra:
-Leoś, czy tam nie zapomnisz o mnie?
-Nie, ja zawszę będę o Tobie pamiętać  i o mamie.
-Nie będę Ci przeszkadzać w pakowaniu.

Po wyjściu siostry z pokoju, skończyłem się pakować.
Poszedłem na śniadanie, wypiłem kawę, i zjadłem 2 kanapki. Bardzo mi smakowało, szkoda, że muszę opuszczać mamę i siostrę. Będzie mi brakowało smacznych posiłków mojej mamy. No ale cóż.  Po śniadaniu zostało mi sporo czasu, więc poszedłem pobawić z siostrą. Nie mogłem się doczekać spotkania z tym Castillo, mam ochotę go zabić. Napiłem się jeszcze kawy, i pożegnałem się z rodziną.

~.~

Violetta


Dziś wcześniej wstałam, i sprawdzałam czy wszystko spakowałam. Chciałam do walizki włożyć moje wielkie lustro, ale nie zmieściło się. Ubrałam się najładniej, jak potrafiłam. Zrobiłam lekki makijaż i zeszłam na dół do taty.
-Tatuś ładnie wyglądam?- zapytałam mojego tatę.
-No oczywiście- powiedział.
-Masz dziś jakieś spotkanie?- zadałam mu następne pytanie.
-Mam, i zaraz idę, Ramallo Cię kochanie zawiezie- powiedział uśmiechnięty.
-Ale...- nie mogłam dokończyć.
-Nie ma ale, jadę. Pa córeczko!- przerwał mi.
I znów mnie samą zostawił, zresztą, jak zawsze. Jestem bardzo wkurzona na niego. Violka, nie możesz się tak zachowywać, bo ci zmarszczki wyskoczą- pomyślałam.
 Olga przygotowała mi śniadanie, płatki z mlekiem. Ona zawsze wie, co chce zjeść.
Po śniadaniu, poszłam znaleźć Ramalla. Szukałam go na dole, jednak tam go nie było. Postanowiłam go poszukać na kolejnym piętrze. Znalazłam go w gabinecie taty.
-Zawieź mnie do szkoły, w moim pokoju jest 5 walizek. Znieś je do samochodu, tylko kochaniutki szybko. Okey?- powiedziałam z moim najpiękniejszym uśmiechem.
-No dobrze, idź do samochodu, ja już idę do twojego pokoju- powiedział Ramallo.

Wsiadłam do samochodu, i czekałam na Ramalla. Z mojej torebki wyciągnęłam lusterko, i poprawiłam makijaż.
W końcu przyszedł Ramallo, i pojechaliśmy.

*W liceum

Wysiadłam z samochodu, a Ramallo wraz ze mną.
Podeszłam do sekretarki.
-Dzień dobry, da mi pani numer pokoju?- zapytałam.
-Tak, panienki numer pokoju to 25, to pomieszczenie będzie z tobą dzieliła Ludmila Ferro.

  Sekretarka dała mi numer pokoju, i poszłam szukać go. Cieszę się, że z moją Ludką mam pokój. W końcu znalazłam, Ramallo zostawił walizki, i pocałował mnie w czoło. Gdy poszedł, przyszła Ludmila.
-Cześć kochana! Dyrektor nas woła- przekazała Ludmila.
-Hej, już idę- powiedziałam.

Zeszłyśmy po schodach, i dyrektor przemawiał.

-Witajcie uczniowie! W sekretariacie są listy uczniów, na tych kartkach piszę w których jesteście klasach. 

Po słowach dyrektora liceum, poszliśmy do sekretariatu, jestem w 4 klasie z Ludmilą. Jest w niej dużo osób, a zwłaszcza chłopaków. Poszłyśmy z Lu do pokoju, rozpakowywałam się, pokazywałam jej moje nowe rzeczy.
Zajęło nam to 2 godziny. Później pozwiedzałyśmy liceum, ależ ono jest piękne. Obym w tym liceum spotkała idealnego chłopaka. 
-Viola ja idę do pokoju, brzuch mnie boli- powiedziała skrzywiona Ludmila.
-Szkoda, ja jeszcze się porozglądam- odpowiedziałam.

Wszyscy się na mnie patrzyli, ja lubię jak ludzie zwracają na mnie uwagę. W pewnej chwili zobaczyłam takiego chłopaka, on był taki przystojny, rozmawiał kimś, a ja się na niego patrzyłam. Gdy on się na mnie spojrzał ja wykręciłam głowę. Chciałabym z takim się spotykać, chyba jest stypendystą, bo po raz pierwszy go widzę. O czym ja myślę, przecież jestem Violetta Castillo. Nie mogę się spotykać z prostakami.
Postanowiłam, iść do Ludmili. Ciągle nie mogłam przestać myśleć o nim, jest takim ciachem. 

~.~

Hej, jak rozdział??? Jest troszkę dłuższy. Myślę, że się podoba. Sorki, że tak późno jest, ale ważne, że jest. 
Proszę o szczerość <3

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Capitulo 1

~.~
Violetta 
 
Wstałam wcześnie rano, spojrzałam na moje wielkie lustro ponieważ muszę wiedzieć, czy przez noc zmarszczek nie dostałam i czy nie mam podkrążonych oczu. Zobaczyłam w lustrze małą zmarszczkę na czole, szybko nałożyłam krem przeciw nim. 
10 minut poświęciłam na gimnastykę, nie mogę być przecież gruba.

Ubrałam się w strój, chodź trudno było mi wybrać. Zeszłam na dół na śniadanie. Do stołu było już nakryte, to dzięki gosposi Oldze i jej pomocniczką. Wzięłam płatki, nalałam mleka i szybko zjadłam śniadanie.

Dziś rozpoczęcie roku szkolnego, uczę się w prestiżowej  szkole w Buenos Aires. Mój tata poszedł na jakieś ważne spotkanie, odnośnie nowej kolekcji ubrań. Do szkoły zawiezie mnie Ramallo.

-Ramallo, wyprowadź samochód- rozkazałam.
-Jak sobie życzysz- powiedział lokaj Ramallo i uśmiechnął się.

W drodze do szkoły, spojrzałam w lustro, i jeszcze pomalowałam sobie usta czerwoną pomadką. Ona tak pięknie pachnie.

-Ramallo, ja już wysiadam, przyjedź do szkoły na 14- nakazałam.
-No dobrze, ale jakby się coś stało, to dzwoń- powiedział opiekuńczo.
-Wiem, Wiem- powiedziałam szybko i wysiadłam.

Do szkoły przyszło dużo uczniów. Jedni wyglądali normalnie inni wręcz przeciwnie, w ogóle po co takich tu przyjmują. W tłumie wypatrzyłam moją najlepszą przyjaciółkę Ludmilę.

-Hej kochana!- krzyknęłam i wyściskałam ją.
-No, cześć- odpowiedziała z uśmiechem.
-Podoba ci się szkoła?- zapytałam.
-No i to bardzo, ile tu przystojniaków- zachwycała się Ludmila.
-No może- powiedziałam.
-Ja idę na salę główną, idziesz ze mną?- zapytała.
-Nie, ja jeszcze pójdę do łazienki- powiedziałam.

Gdy szłam do łazienki, oglądałam się za chłopakami. Prawie każdy z nich na mnie patrzył, a ja wszystkim posyłałam przyjemny uśmiech. W łazience poprawiłam włosy, i makijaż. No muszę przecież dobrze wyglądać, co by to było, gdybym nie miała makijażu. Chyba zapadłabym się pod ziemię. 
Usłyszałam trzy dzwonki to był znak, że zacznie się przemowa dyrektora szkoły.
-Drodzy uczniowie.! Witam was w tej wspaniałej placówce, stworzonej dla najlepszych. Mam nadzieję, że będziecie się tu dobrze rozwijać. Jutro przyjmiemy uczniów ze stypendiami- powiedział dyrektor.

Następnie Pablo, nasz opiekun pokazał nam szkołę, wszystkie sale, pokoje. Dowiedziałam się również tego, że jutro mamy przynieść walizki. W głowie miałam tylko to, co mam spakować do walizki. Oby w naszej klasie były same przystojniaki.
Nasz opiekun powiedział:
-Zapraszam na 1 piętro, musicie kupić mundurki.

 W tej chwili, gdy nauczyciel powiedział o mundurkach, byłam zdziwiona. Ja nie na widzę mundurków, są takie nie kolorystyczne. Zeszłam na 1 piętro, czekałam bardzo długo w kolejce, bardzo mi to nie pasowało, bo stanie tam było mega nudne.
-Violu! Kupiłam Ci mundurek- krzyknęła moja koleżanka Ludmila.

Podeszłam do niej i powiedziałam:
-Ludmi, uratowałaś mi życie. Nie będę gnić w tej kolejce- powiedziałam.
-No, jasne- odpowiedziała z uśmiechem.

~.~


Hej, podoba się rozdział???
Czekam na wasze komentarze :*
I tu łapcie gif z Leonettą:


Papa :*

sobota, 3 stycznia 2015

Postacie & Prolog

Hej, co porabiacie? Ja słucham muzyki i piszę posta, u mnie na blogu się trochę działo. Więc nie będzie tego opowiadania o Diecesce, ponieważ nie mam na to weny. Rozdział zostaną nie będę ich usuwać. To będą opowiadanka o Leonettcie♥ Myślę, że będą lepsze od tamtych.
Więc oto opis postaci.

 ~.~

Violetta Castillo, to dziewczyna o bardzo trudnym charakterze.
Jest mądra, najładniejsza dziewczyna w szkole, każdy chłopak chciałby się z nią spotkać. Nigdy nie miała prawdziwego chłopaka. Wychowuje ją bogaty ojciec, matka dziewczyny nie żyje od 15 lat.
Violetta ma 17 lat i uczy się w najlepszej szkole w mieście. 


Leon Verdas pochodzi z Meksyku. Mieszkał tam z mamą, tatą i siostrą. Kiedy ojciec chłopaka popełnia samobójstwo. Chłopak o wszystko obwinia Germana Castillo- pracodawcę ojca. Leon postanawia się zemścić, wykorzystując do tego pewną osobę. Dzięki stypendium dostanie się do tej samej szkoły, co Violetta. Leon broni słabszych. 

***

Prolog:

Ona:
Piękna, nic po za jej wyglądem się nie liczy, tancerka, oschła, często bywa chamska.

On:
Przystojny, pomocny, nie lubi bogaczy, zabawny.

***